* *
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Zapytania  (Przeczytany 3139 razy)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« : 2010.04.18, 13:03:11 »

 sun
od jakiegoś czasu obserwuję u siebie rzadko spotykany przepływ energii w ciele i inne symptomy z tym związane, gdy kontaktuję się z jedną z osób.

Najczęściej w relacji z osobą pozostaję słuchaczem. Po jakimś czasie trudno mi jest już słuchać z prostej przyczyny- czuję się bardzo zmęczona. Można powiedzieć że może być to normalnym objawem, zmęczenie zwłaszcza gdy słuchasz 30. minut czy dłużej.
Czuję wyrażnie wtedy wibrujący przepływ energii, krążący w ciele, jakby się uwalniał głową. Rozmówca jaśnieje, zdrowieje ( gdy jest osłabiony, chory) ja czuję się wycieńczona.

Inną reakcją mojego organizmu jest nagłe odczuwanie głodu, który rzadko w taki sposób odczuwam jakby mnie coś ssało. Mogę zjeść, by zaspokoić głód i po jakimś niedługim czasie znowu to samo.

Zastanawiam się, czy jest to moja blokada, czy energetyczne dokarmianie kogoś.
Dlaczego organizm reaguje nagle poczuciem głodu?

Zmęczeniem, sennością- między innymi, jest to też czas czas aktywnego słuchania, często osobistych zwierzeń, lub- kłopotów...

Był czas zrozumienia, wspłczucia, wsparcia, czas oferowania pomocy, teraz już czuję, jakby coś się wyczerpało- być może to relacja czysto karmiczna, bo czasem tak czuję.
 flower heart flower 
Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #1 : 2010.04.18, 15:05:10 »

Witaj Agunia sun

Pasuje mi tu artykuł Leszka Żądło, pewnie da Ci odpowiedzi tu jest więcej art. http://www.ezosfera.pl/leszek/artykuly

Zjadający towarzysze.


Tę obrazową nazwę nadawali Kahuni wszelkim duchom, demonom, oraz negatywnym myślom. Rozumiemy, że duchy i demony objadają ludzi z energii, ale dlaczego to określenie przysługiwało również złym myślom?

Kahuni wiedzieli, że na podtrzymywanie negatywnych myśli musimy zużyć bardzo dużo energii. Tak dużo, że pielęgnując je zapadamy na zdrowiu. Organizm nie jest w stanie dłużej pracować na zwiększonych obrotach i buntuje się. A bunt materializuje się w formie choroby.

Silnie negatywne myśli określano w wielu kulturach mianem demonów. I faktem jest, że demony nie mają własnego życia, tylko są stwarzane przez koszmarne wyobrażenia podszyte strachem. Niektórzy ludzie specjalnie hodują swe "dobre" demony, by mogły one ich bronić przed cudzymi "złymi" demonami. Aby je zasilać, rozdrażniają całe otoczenie. A wtedy rozzłoszczeni ludzie rozkojarzają się i nieświadomie zasilają demony swymi negatywnymi emocjami.

Osób, które to czynią, jest niewiele, ale chyba wszyscy je spotykamy. Znacznie częściej można spotkać ludzi opętanych przez duchy. Oni też mają niemiły wpływ na swe otoczenie. Często nie da się z nimi wytrzymać, nawet jeśli treści, które przekazują, są na pozór pozytywne. Czynią to jednak pod jakimś przymusem i z wielkim niepokojem wewnętrznym. Bywa, że na dodatek zastraszają niedowiarków. Ale to akurat zdarza się wszystkim neofitom, gdyż u nich jeszcze jakiś czas dominuje przyzwyczajenie do negatywnego motywowania siebie i innych. Zauważono, że negatywna myśl, którą podtrzymujemy 3 dni, powoduje pogorszenie nastroju, lub nawet lekką chorobę.
<
Po 3 miesiącach jej pielęgnowania samopoczucie wyraźnie pogarsza się, a owocem tego jest poważniejsza choroba. Gdy nadal pielęgnujemy negatywne myśli, po 3 - 4 latach możemy się dorobić choroby chronicznej. Ona może objawiać się nieco inaczej, niż choroba pierwotnie wywołana przez negatywne myśli, ale ma te same przyczyny. Trudniej ją wtedy leczyć. Wreszcie po 12 latach pielęgnacji negatywnej myśli i choroby chronicznej, może ona zmienić się w chorobę karmiczną, która stanie się naszą zmorą w następnym życiu.

Kahuni dobrze orientowali się, że skutki pielęgnowania negatywnych myśli mogą być fatalne, więc radzili wszystkim, by jak najszybciej się ich pozbywali, by zastępowali je myślami pozytywnymi, którym towarzyszy poczucie piękna, radości, szczęścia, a przede wszystkim miłości.

Aby uniknąć chorobowych skutków negatywnego myślenia, starali się jak najszybciej pomagać w rozwiązywaniu problemów i w doprowadzaniu do harmonii wewnętrznej u swych pacjentów.

Wiedząc, że poczucie winy może spowodować tragiczne wypadki nawet przed upływem 3 dni, radzili, żeby nikogo nie krzywdzić, a kiedy już coś takiego się stało - dokonać zadośćuczynienia.

Zadośćuczynienie to co innego niż pokuta czy kara. To naprawienie krzywdy. Jeżeli nie dało się jej naprawić bezpośrednio, dokonywano tego w sposób pośredni. Jeśli np. ktoś zabił człowieka, to powinien pomagać jego rodzinie. Zadziwiające jest to, że na Dolnym Śląsku panował podobny zwyczaj. W średniowieczu zabójca mógł uniknąć kary, jeżeli postawił na miejscu zbrodni krzyż pokutny, wykuty własnoręcznie z kamienia i opiekował się do końca życia rodziną swej ofiary. Obyczaj ten upamiętnia do dziś kilkaset krzyży pokutnych rozsianych po Sudetach i pogórzu. Zamiast zmagać się ze "zjadającymi towarzyszami", warto żyć tak, żeby nie mieć żalu i pretensji ani do siebie, ani do innych.

Adeptom różnych ścieżek, rozwoju duchowego brakuje często znajomości trzech magicznych słów, które ułatwiają i uprzyjemniają nam życie. Owe magiczne słowa brzmią: proszę, przepraszam, dziękuję. Życie z nimi jest naprawdę przyjemniejsze i łatwiejsze.

Według Huny nikt nie musi być nikomu wdzięczny. Wdzięcznym albo się jest, albo nie. Jednak z wdzięcznością żyje się milej i przyjemniej. Ponadto warto być miłym i przyjemnym dla swego otoczenia. W naszych warunkach boimy się często, że inni nas zaczną wykorzystywać, gdy tylko staniemy się dla nich mili. Dlatego ważne jest przekonać się, że warto być miłym i że to jest bezpieczne.

Tu trafiamy na pewne dziwne zjawisko. Otóż pozytywnym myślom i zachowaniom często towarzyszą negatywne wyobrażenia. Wiemy, ze bycie miłym, życzliwym, czy uprzejmym, to pozytywne cechy, ale jednocześnie boimy się, że ich przejawianie zostanie źle zrozumiane i że zostaniemy albo posądzeni o niecne zamiary, albo ktoś wykorzysta naszą naiwność, czy dobroć. Podobnie sprawy się mają z miłością, szczęściem, czy zadowoleniem. Wiemy, że są one pozytywne, ale... mamy wątpliwości i często czujemy się winni, że nam jest dobrze, podczas gdy inni cierpią. To kwestia naszej samooceny i skutek rzekomo dobrego wychowania. Zgodnie z jego kanonem nie wypada być szczęśliwym, gdy inni cierpią. Hm. A jaki może być pożytek z tego, że cierpi coraz więcej ludzi, bo nie wypada się cieszyć?

Efekty obserwujemy wokół. Coraz więcej nerwic, stresów i depresji. A gdyby tak przyjąć wersję odwrotną? Że swoimi problemami i zrzędzeniem nie wypada zakłócać innym dobrego samopoczucia? Wredny pomysł? A może jedyny sensowny? Bo jaki cel przyświeca tym, którzy męcząc się sami zamęczają dodatkowo swoje otoczenie?

Znalazłszy się w towarzystwie takich ludzi czujemy się wyssani z energii, zamęczeni, boli nas głowa i sami zaczynamy mieć negatywne myśli. A czy im w czymś pomogliśmy naszym poświęceniem, by ich wysłuchać? Może dzięki temu poświęcaniu się kiedyś wreszcie pomożemy sobie rozumiejąc, że warto zrezygnować z towarzystwa "zjadających towarzyszy"?

Nie wzywam do znieczulicy. Wręcz przeciwnie. Kahuni za najważniejszą wartość uznawali miłość. Miłość nie polega na wyrażaniu zgody na bycie katowanym przez osoby nastawione negatywnie do siebie i do całego świata. Miłość polega na tym, że zamiast katować innych, obdarzamy ich tym, co najlepsze - radością, szczęściem, uśmiechem na co dzień. Wielu jednak ludzi woli żywić swoich "zjadających towarzyszy" i pielęgnować niezadowolenie, panikarstwo i straszenie wszystkich wokół. Oni to uważają się za zupełnie zdrowych i normalnych. Drażnią ich ludzie spokojni i zadowoleni. Tylko nie widzą związków miedzy swymi pasjami, a stanem zdrowia. A przecież lęki i niezdecydowanie paraliżują najpierw umysł, a potem i ciało. Nienawiść przeradza się w raka.

A teraz zagadka. Kiedy, w jakich sytuacjach mówimy: Coś mi leży na wątrobie? Pomieszało mi się w głowie? Flaki mi się przewracają? Mdli mnie, kiedy... ? Przykłady można mnożyć. Faktem jest, że te stwierdzenia pozostają w związku z negatywnymi myślami i emocjami. I jak tu nie dostrzec ich wpływu na nasze życie?

Kiedy dostrzegamy związek miedzy negatywnym myśleniem, a stanem naszego zdrowia, zaczynamy zmieniać nasze myśli z negatywnych na pozytywne. Przestajemy w ten sposób zasilać "zjadających towarzyszy", zarówno tych, którzy wylęgli się w naszym umyśle, jak i tych, którzy przybyli ze świata duchów, by się pożywić naszą energią. Zmiana myślenie z negatywnego na pozytywne wymaga determinacji i zrozumienia, po co się to robi i jakie są z tego korzyści. A korzyści jest wiele. Lepsze zdrowie, łatwiejsze życie, mniej pracy, a więcej pieniędzy i wreszcie coraz wyższa samoocena, dzięki której nasze życie nabiera sensu i wartości.

Najskuteczniejszym sposobem na zaprzestanie zasilania "zjadających towarzyszy" jest jak najczęstsze powtarzanie pozytywnych myśli. Tej sztuki warto nauczyć się albo czytając dobre książki, albo przechodząc kurs, np. Huny.

Pełna wersja tekstu, który ukazał się w tygodniku Gwiazdy Mówią w lipcu 2002.



 heart flower sun
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #2 : 2010.04.18, 20:17:30 »

Dziękuję , Aniu. Przeczytałam spokojnie 2 razy.
Zdobywam się ostatnio, na coraz więcej kroków, za tym co czuję, jeśli czegoś nie chcę, nie robię- i czynię to bez oceny. Niemniej wiem i zawsze słyszę to w sobie, poszerzanie, otwieranie serca- bardziej i bardziej jest jak wpisany program we mnie. Taki ktoś mi w ciszy i tak jedną melodię szepcze. I w sytuacjach wewnętrznym wsłuchaniu, choćby nie wiem co się działo na zewnątrz szybko słyszę ten głos.

Ale powiem Ci coś, wiesz, miałam dzisiaj sen, ja i przyszła kobieta do mnie. Pytam się kim jesteś, a ona muzykiem- była uśmiechnięta, spokojna pogodna, ciepła Uśmiech
w tym śnie w pierwszym momencie zwątpiłam, poczułam lekkie zaniepokojenie i myśl o rany...o co chodzi. Z takym obrazem i uczuciem obudziłam się. Obraz był wyraźny...po chwili  dalszym ciągu widząc kobietę, poczułam ...i uśmiechnęłam się to wszystko ja, nie ma różnicy między jedną a drugą osobą.
Ale wiesz dlaczego opisuję ten sen, bo po południu wczytując się w ten artykuł, w którymś momencie opowiadam w domu mój sen i patrzę..ojej, zdjęcie Ani to prawie jak ta kobieta ze snu. Wiesz, ona jakby była nieco starsza i włos z blaskiem srebra ale twarz..no po prostu mogłabym powiedzieć że śniłaś mi się- tylko z tej fotografii Uśmiech


serdecznie  flower sun heart sun @--pozdrawiam
Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #3 : 2010.04.18, 20:45:05 »

Zmieniłam właśnie zdjęcie ostatnio z poprzedniego, może pod ten sen specjalnie....hehe
Może jako Anioł gram pięknie na harfie, kto to wie?

Cudownie, że otwierasz się i ja to czuję heart Pamiętam Ciebie z przed lat, jesteś o wiele bardziej dostępna, ufna i radosna, cieszę się! heart flower sun
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #4 : 2010.04.18, 21:57:54 »

Uśmiech na harfie w duecie czasami ze mną ha ha. Gdy wybierałam dla siebie instrument w szkole to  chciałam grać na flecie poprzecznym, harfie lub fortepianie. Ponieważ na flecie można było dopiero w klasie 7, na harfie dopiero w liceum więc pozostał do wyboru fortepian, o czym nie zapomniałam wspomnieć na egzaminie wstępnym dyrektorowi, który zaproponował mi skrzypce Uśmiech)))
Ja mu na to że nie mogą być bo mama nie lubi.  Zapytał czy mam pianino w domu a ja odpowiedziałam mu bardzo przekonywująco, że  fortepian tatuś powiedział że mi kupi jak tylko pan mnie przyjmie do szkoły Uśmiech))))
ilekroć to sobie przypominam to mam ubaw z samej siebie. Bo bardzo pamiętam  powagę z którą mu przekazałam i świadomość, że jak tata powiedział że kupi, to znaczy że kupi Uśmiech

dobrej nocy  flower sun  flower
Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #5 : 2010.04.18, 22:01:22 »

Cytuj
Najczęściej w relacji z osobą pozostaję słuchaczem. Po jakimś czasie trudno mi jest już słuchać z prostej przyczyny- czuję się bardzo zmęczona. Można powiedzieć że może być to normalnym objawem, zmęczenie zwłaszcza gdy słuchasz 30. minut czy dłużej.
Czuję wyrażnie wtedy wibrujący przepływ energii, krążący w ciele, jakby się uwalniał głową. Rozmówca jaśnieje, zdrowieje ( gdy jest osłabiony, chory) ja czuję się wycieńczona.

Myślę sobie, że jak ktoś nadaje Ci przez pół godziny wszystkie swoje problemy, bolączki czy cokolwiek z własnego życia, to łapiesz te energie jak odkurzacz. Znam to, bo sama tak robiłam . Potem trzeba to wszystko odreagować i oczyścić. Jeśli Ciebie to osłabia, zmień sytuacje. heart
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #6 : 2010.04.18, 22:06:04 »

ja grałam na melodyce kiedyś w zespole, a potem jako samouczek na gitarce, więc jesteśmy obie muzykujące anielice, haha heart flower sun
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aniolek67
Manareikowiec akt.
**
Offline Offline

Wiadomości: 170



Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : 2010.05.24, 23:02:04 »

:)jestem z wykształcenia nauczycielką przedszkola więc granie na instrumentach nie jest mi obce:)chętnie dołączę do ANIELSKIEJ ORKIESTRY...skoro chór w niebie jest to i orkiestra się przyda:)na gitarze nauczyłam się grać sama...pamiętam jak zdarłam palce ćwicząc "bicie"Uśmiech


* 2d95e7999c498847944e5ad7a962ad3c,10,19,0.jpg (36.5 KB, 432x500 - wyświetlony 549 razy.)
Zapisane

Wrażliwy człowiek najpierw czuje,
później rozumie.
/E. Kołda/
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #8 : 2010.05.24, 23:23:05 »

Samouczki jesteśmy i też pamiętam ból na opuszkach palców. Teraz mam gitarę znów, ale coś nie bardzo wychodzi mi już to granie  sun


* 1720120.jpg (26.99 KB, 384x396 - wyświetlony 242 razy.)
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aniolek67
Manareikowiec akt.
**
Offline Offline

Wiadomości: 170



Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : 2010.06.02, 21:06:56 »

 heart


* anioll5.gif (99.37 KB, 397x537 - wyświetlony 560 razy.)
Zapisane

Wrażliwy człowiek najpierw czuje,
później rozumie.
/E. Kołda/
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #10 : 2010.06.02, 21:12:06 »

Aniołki piękne do nas fruną,
od Małgosi - Aniołka kochanego,
forum ozdabiają
i radość nam dają  heart flower sun

kliknij na skrzydełka tego maleńkiego:)


* 2786924184_1.gif (363.26 KB, 600x700 - wyświetlony 553 razy.)
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aniolek67
Manareikowiec akt.
**
Offline Offline

Wiadomości: 170



Zobacz profil
« Odpowiedz #11 : 2010.06.02, 21:14:17 »

heart KOCHAM CIĘ heart
pięknie to o mnie napisałaś...DZIĘKUJĘ flower
Zapisane

Wrażliwy człowiek najpierw czuje,
później rozumie.
/E. Kołda/
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #12 : 2010.06.02, 21:33:24 »

i ja Cię kocham  heart heart heart
to potańczmy razem przed snem  heart flower sun  http://www.woim.net/song/34720/millennium-dance.html


* ccc.gif (23.77 KB, 250x208 - wyświetlony 269 razy.)
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aniolek67
Manareikowiec akt.
**
Offline Offline

Wiadomości: 170



Zobacz profil
« Odpowiedz #13 : 2010.06.07, 20:23:10 »

tu masz misia do tulenia dzisiaj:)


* 32454_1317039cf8ec6f80318e241a8d130da6_th2.gif.jpg (70.43 KB, 490x490 - wyświetlony 582 razy.)
Zapisane

Wrażliwy człowiek najpierw czuje,
później rozumie.
/E. Kołda/
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1217


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #14 : 2010.06.07, 20:56:29 »

oj słodziutki, tulę misia i Ciebie  heart flower sun dziękuję  heart flower sun Chichot
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

dl-stats
TinyPortal v1.0 beta 4 © Bloc