* *
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Dorastanie i Wiedza  (Przeczytany 2045 razy)
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1171


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« : 2010.03.16, 14:52:18 »

Dojrzewanie duchowe i dorastanie to dla mnie dostrajanie się do Najwyższej Energii i całkowita otwartość na Wiedzę w sobie. Ona jest w nas od zawsze i na zawsze doskonała. Słyszę teraz słowa: WIEDZ, ŻE WIESZ.

Przyjmuję je z wdzięcznością i akceptuję z radością w sercu.

Myślę teraz sobie, że to doskonały początek i dziękuję za wszystkie intuicyjne podpowiedzi. Pamiętam wszystkie chwile związane z moją twórczością. Jaka byłam oporna przez wiele lat, aby zapisywać to co słyszałam, widziałam, czułam w sobie, bo nie zdawałam sobie sprawy z wartości tego, co płynęło we mnie. Kiedy zaczęłam pierwszy raz zapisywać z ciekawości co to będzie, aż podskoczyłam z radości.

Rodziły się wiersze, piosenki z melodiami, dekrety, afirmacje i działo się to w ciągu paru minut. Nie mogłam uwierzyć i zrozumieć jak to się dzieje. Żadnego trudu, wysiłku, wymyślania, poprawiania, bo to było gotowe i w najlepszej formie. Po dwóch latach wiersze i teksty, które zapisywałam okazały się moją drogą realizacji siebie. Cały czas przejawia się to, co pisałam jako piękna kreacja.

 Zdaję sobie sprawę, że to właśnie Wiedza płynęła przeze mnie na kartki papieru i trwa to nadal. Uruchomiłam własne Boskie Źródło Mądrości i jestem jego świadoma. To czyni mnie teraz wzruszoną i pełną pokory dla życia, dla twórczych zdolności i umiejętności kreacji.

Dojrzewam wraz z moimi tekstami. Wiem, że wchodzę jeszcze pełniej w świadomość własnego istnienia. Czasami potrzeba dłuższego czasu, aby utożsamić się z własnymi odkryciami. Można coś wiedzieć, słyszeć w sobie, ale tego nie czuć tak dogłębnie. Doświadczyłam, że nie warto robić nic na siłę, sztucznie przyśpieszać, bo i tak efekt będzie mierny, dopóki nie przeżyjemy całym sobą wiedzy, którą chcemy osiągnąć i dążymy do niej. Ale warto stosować wszelkie techniki rozwojowe umożliwiające nam otwarcie na samego siebie do końca. Dzisiaj np. doznałam jeszcze głębszej samoświadomości boskiej istoty i pokochałam jeszcze mocniej moje ciało. Właśnie w chwili, gdy doznałam, że nie jestem tym ciałem i nie chcę siebie utożsamiać dłużej z wyobrażeniami na swój temat. Były to tylko iluzje wytworzone w moim umyśle.

 Teraz wiem kim jestem, kiedy dostrzegłam, poczułam cudowną postać Boga żywego. Wcześniej tylko wierzyłam w to, a więc i nie wierzyłam.

Sama wiara, to nie wiedza. Teraz wiem i mam to już na zawsze.

Mam odwagę pisać wszystko co odkrywam i właśnie po to powstają moje kolejne książki. Jest w nich ciągłość mojego rozwojowego istnienia, ale obrazująca nieustanną przemianę w dążeniu do doskonałości. W przeszłości widziałam schody, szczeble drabiny, a teraz nie. Obecnie jest to jakby w miejscu, ale uczucie wirowania, unoszenia, kołysania, tańca. Teraz mój rozwój jest naprawdę cudowną zabawą i samoistną transformacją. Ja się tylko poddaję i pozwalam pomóc sobie Wyższym Istotom, cudownym, zawsze chętnym do tego.

Wystarczy wyrazić zgodę całą sobą i pragnąć własnego uzdrowienia i przypomnienia sobie o Prawdzie.

Kiedy teraz tak piszę i jestem skąpana w cudownym blasku jasno złotego światła, mam pewność jedności z Bogiem, a więc z każdym na tej ziemi i całym wszechświecie.

 Pozwalam sobie na ugruntowanie tej chwili na zawsze i otwieram się na jeszcze wyższą jakość moich zapisów, treści. Mam wyłączony umysł analityczny pisząc.

Mam otwarte szeroko serce duchowe i to ono pisze moimi rękoma. Nie marzyłam nawet o tym, a teraz to mam. Robię to co kocham, przekazuję własną doświadczoną prawdę, jestem ze sobą w głębokim kontakcie - jest to moje ciągłe spełnianie się tu i teraz. Przeobrażanie w coraz piękniejszego motyla / anioła, mgiełkę cudownej tęczy i jest mi dobrze.

Tak powstaje moja własna wiedza, którą się dzielę. Nie idę na studia i kolejne nauki. Ale studia z Bogiem to jest teraz mój czas. Jest to mój najlepszy nauczyciel, a ja jestem dla siebie najlepszą oceną, wartością, bo chcę z tego korzystać i szanuję siebie za to.

 Każdy z nas ma potencjalne zdolności w sobie, takie najprostsze , ale jesteśmy właśnie w nich najlepsi.

Rozwijajmy na bazie prostoty, a nie wyszukanych, wygórowanych umiejętności, własne doskonalenie i odkrywajmy wiedzę krok po kroku ulepszając swoje działania genialnością. Nie kojarzmy geniusza z "wielkim" odkryciem, bo możemy nie doczekać się, ale właśnie z przebłyskiem w nas prostej, a genialnej podpowiedzi, której często nie zauważamy. A to się dzieje nieustannie.

Kiedy zaczniemy to dostrzegać, wyłapywać swoje pomysły, inspiracje i ulepszać własne życie, to będzie oznaczało, że nasza wiedza wzrasta, a my się rozwijamy. Czytajmy w sobie księgę i bądźmy sobą przejawiając to, co najpiękniejsze , najwartościowsze, a zapisane od zawsze, od początku naszego istnienia. Dorastanie, to powrót do najwyższych wartości poprzez boską wiedzę w nas.

Nie szukajmy na zewnątrz tylko i wyłącznie, bo nie znajdziemy czasu na nasze wnętrze i na jego doskonałe wartości. A kto nam je pokaże i o nich przypomni? Tylko my sami w ciszy, skupieniu i uwielbieniu czasu, który ofiarujemy sobie.

Życzę każdemu, aby miał jak najwięcej cudownego, wolnego czasu dla siebie i dostał szansę na pokochanie i docenienie tych chwil.


* 2.jpg (179.26 KB, 1037x778 - wyświetlony 573 razy.)
« Ostatnia zmiana: 2014.01.21, 10:45:10 wysłane przez SasAnka » Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #1 : 2010.03.20, 17:39:10 »

U mnie pewne procesy podobnie przebiegają. Dziękując za doświadczenia, życie, mówię, kocham. Bez tej Miłości nie umiem żyć.

Chociaż wczoraj zaproponowano mi bym weszła w stan głębokiej medytacji i poczuła bycie bez oceniania, które wydaje mi się że czy chcesz, czy nie zawsze nam towarzyszy, inaczej byłabym marionetką .
W nocy miałam sen Uśmiech
 widziałam siebie, działającą, coś robiącą, tak, jakbym poprostu działała tylko.  Byłam przezroczysta, w kolorze jasnego słonka. Cała. Takie światełko otaczało też mnie. Włąściwie
jak " marionetka" pływałam w świetle a działanie było wynikiem żywego, wibrującego światła, które było wokoło, wypełniało mnie i mną poruszało. Patrzyłam na siebie samą i słyszałam wyraźne słowa: ale numer, jestem marionetką.

 sun
Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1171


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #2 : 2010.03.20, 19:40:39 »

 Chichot
kiedyś przetransformowałam takie myśli i życie bez oceniania jest świetne! radosne, proste i szczęśliwe:)) Nadkontrol tylko nam wszystko psuje...

A ja dzisiaj nad ranem śniłam po filmie o tych fraktalach mandalowych, wirujące mandale i jakbym sama w to weszła i wirowała w kolorach tęczy:))czuję inspiracje do malowania, ale kończę stroić nową gitarę,a raczej Mireczek już to robi /bo cierpliwość do nowej gitary mi się wyczerpała, gdzie strojenie trwa drugi dzień, a normalnie wystarczyło mi 5 minut kiedyś/.

Dużo zabawy twórczej czeka, więc już biegnę do niej, nie zwlekam..

Bądźmy szczęśliwi, bardzo szczęśliwi heart heart heart heart heart heart heart sun sun sun sun sun flower flower flower flower flower flower
« Ostatnia zmiana: 2010.03.20, 20:06:23 wysłane przez SasAnka » Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #3 : 2010.03.20, 21:21:16 »

Jestem bardzo poruszona, tym stwierdzeniem że ja oceniam...
bo gdybym chociaż to zrobiła.
piszesz Aniu , że ocenianie to nadkontrola. W tej chwili to już nie wiem, czym jest ocena i nadkontrola. Wiem, że oceniam w pracy, zgodnie z systemem który funkcjonuje, ale tak naprawdę nie oceniam że ktoś jest lepszy czy gorszy. Uśmiech
miaŁam bardzo przykre doświadczenie, długo z niego wychodziłam...dawno, dawno, i tam też przerabiałam by otworzyć serce. Czy to była ocena...na pewno czułam się zraniona.
Ale czym jest nadkontrola Aniu, bo nie wiem ?

Używam słowa, preferencja, że w życiu robię to co czuję. A to czego nie robię niepreferuję i tyle. Po prostu wypływa to ze mnie. W tym również zawiera się rozwijanie siebie. Porzucamy coś, wchodzimy na inną drogę. Wypływa to z nas, nie jako ocena, chociaż teZ` może ale czujemy że właśnie to preferujemy, tego chcemy, tam jest to co szukamy? Co w tym złego? Jaka w tym ocena?

Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1171


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #4 : 2010.03.20, 21:55:26 »

Jestem bardzo poruszona, tym stwierdzeniem że ja oceniam...
bo gdybym chociaż to zrobiła.
piszesz Aniu , że ocenianie to nadkontrola. W tej chwili to już nie wiem, czym jest ocena i nadkontrola. Wiem, że oceniam w pracy, zgodnie z systemem który funkcjonuje, ale tak naprawdę nie oceniam że ktoś jest lepszy czy gorszy. Uśmiech
miaŁam bardzo przykre doświadczenie, długo z niego wychodziłam...dawno, dawno, i tam też przerabiałam by otworzyć serce. Czy to była ocena...na pewno czułam się zraniona.
Ale czym jest nadkontrola Aniu, bo nie wiem ?

Używam słowa, preferencja, że w życiu robię to co czuję. A to czego nie robię niepreferuję i tyle. Po prostu wypływa to ze mnie. W tym również zawiera się rozwijanie siebie. Porzucamy coś, wchodzimy na inną drogę. Wypływa to z nas, nie jako ocena, chociaż teZ` może ale czujemy że właśnie to preferujemy, tego chcemy, tam jest to co szukamy? Co w tym złego? Jaka w tym ocena?




Czy ktoś stwierdził, że Ty oceniasz? Bo z poprzedniej wypowiedzi zrozumiałam, że Ty sama to zauważyłaś u siebie  

Cytuj
Chociaż wczoraj zaproponowano mi bym weszła w stan głębokiej medytacji i poczuła bycie bez oceniania, które wydaje mi się że czy chcesz, czy nie zawsze nam towarzyszy, inaczej byłabym marionetką .


Ocenianie nie jest potrzebne i staram się tego oduczyć, ale nie czuję się marionetką, a jeśli już to w rękach Boga:) Kiedy oceniałam, to wiązało się to też z ciągła kontrolą wszystkiego, co się dzieje, co mnie dotyczy itd. Potrzebowałam obiektu do oceniania, a jak już miałam to go kontrolowałam, bo chciałam mieć pewność, że dobrze oceniłam. Oczywiście oceny się wciąż zmieniały, bo wszystko jest zmienne na świecie i tylko traciłam energię na coś bez sensu. Teraz jestem wolna już prawie od takiego mechanizmu i dzięki temu mam mniej ograniczeń, a większą otwartość na przyjmowanie wszystkiego, jakie jest.

W nocy miałaś piękny sen:) To jakby pokazanie Ci Prawdy o Sobie.

Cytuj
W nocy miałam sen
 widziałam siebie, działającą, coś robiącą, tak, jakbym poprostu działała tylko.  Byłam przezroczysta, w kolorze jasnego słonka. Cała. Takie światełko otaczało też mnie. Włąściwie
jak " marionetka" pływałam w świetle a działanie było wynikiem żywego, wibrującego światła, które było wokoło, wypełniało mnie i mną poruszało. Patrzyłam na siebie samą i słyszałam wyraźne słowa: ale numer, jestem marionetką.

Jeśli natomiast wiąże się to z pracą nauczyciela, to ocenianie jest wymogiem dla nauczyciela, ale to zupełnie inna kwestia.

Myślę sobie, że osoba zaproponowała Ci piękną medytację, bez oceniania, tylko przyjmowanie wolnych i czystych uczuć, wyzwolonych w tym stanie i to jest oki. Kiedy jednak w Tobie pojawiła się obawa, ze jak przestaniesz to robić, to stracisz kontrolę, tzn., że być może jednak jesteś przywiązana do tego. Teraz kwestia rozgraniczenia ocen szkolnych a oceniania w życiu. Znam Ciebie od dość dawna i nie czuję, abyś była osobą oceniającą, jakoś tego nie wyłapałam nigdy. Może nawet tego nie robisz w stosunku do innych, a bardziej kierujesz to na siebie? Stąd dyskomfort teraz w Tobie i pomieszanie. Puść własnego cenzora, jeśli tak jest jak myślę teraz, wyłapując to z treści od Ciebie.

Ani ocenianie siebie, ani innych niczemu nie służy i sama pewnie o tym wiesz. To często próby dowartościowywania siebie lub nawet umniejszania, porównywania. Jedno z drugim się wiąże, tak jak nadkontrol, o której wspomniałam. Ocenianie to dla mnie kontrolowanie w ten sposób innych ludzi i nadawanie im etykietek.

Medytacja jest naturalnym stanem, a więc podstawą jest puszczenie wszystkiego, co nas przywiązało do materii. Wyrażanie własnego zdania o czymś jest oki i jest podobne też troszkę do oceniania, ale to dwie różne intencje.

Tyle mi się teraz nasunęło. Buziaczek dla Ciebie.
« Ostatnia zmiana: 2010.03.20, 21:58:58 wysłane przez SasAnka » Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #5 : 2010.03.20, 23:26:20 »

nawet mi do głowy to nie przyszło.

tak, niedopowiedziałam i stąd nieporozumienie...i wyczytałaś że ja siebie oceniłam.

rzeczywiście, też tak czuję, poruszenie jest wynikiem kierowania oceny na siebie. Skoro ktoś mi tak mówi, a ja nie wiem kiedy i gdzie miałabym oceniać jak co pojmować. I nie wyjaśni mi się dlaczego i w jakiej sytuacji to się przejawia u mnie....stąd moje poruszenie co rzeczywiście prowadzi do samooceny.

Co do marionetki, tak, można być nią tylko w rękach Boga

właśnie we śnie miałam pokazane jaką jestem marionetką w rękach Boga - i tak zawsze czułam.
było to dla mnie potwierdzeniem mojego czucia, przekonania, jednocześnie odczucia bycia zupełnie wolnym od ocen.

dziękuję Aniu

Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1171


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #6 : 2010.03.20, 23:33:53 »

To mi pasuje i dobrze, że to oczyszczasz. Dzięki nauce asertywności, kiedyś nauczyłam się mówić tak, aby zadbać o moje terytorium. Jeśli ktoś mi usiłuje coś wmówić, potrafię już teraz powiedzieć, że to nie moje i np. niech nie projektuje na mnie własnych uwarunkowań, bo się źle z tym czuję. Nie spycham już jak kiedyś w głąb siebie. Doskonale Ciebie rozumiem. Tulę na dobrą noc aniołeczku kochany, bo ten sen tak mi Ciebie pokazał, a Twoje malunki to potwierdzają- dobry, delikatny i subtelny aniołek sun



* coeur023.gif (58.87 KB, 337x322 - wyświetlony 374 razy.)
« Ostatnia zmiana: 2010.03.20, 23:39:41 wysłane przez SasAnka » Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : 2010.03.21, 14:50:34 »

Uśmiech
miałam bardzo długie leżanko z rana, w wyciszeniu . Jednak trudno nazwać to wyciszeniem bo w głowie  toczyła się chwilami wymiana zdań na temat poruszony wczoraj, czyli oceny, kontroli.
A ja sobie tak się temu przyglądałam.
Piszesz Aniu
Ocenianie to dla mnie kontrolowanie w ten sposób innych ludzi i nadawanie im etykietek.

Właściwie kiedy przypinamy etykietki? Lub czym jest przyjmowanie rzeczywistości takiej jaka jest…
Bo jak przyjmować rzeczy i rzeczywistość taką jaka jest.
Np. dzisiaj pada deszcz, no tak, jest mokro, może nawet będzie za dużo wilgoci. Pada 3 dzień.  Ja jestem jednak wesoła, zakładam kalosze i bawię się świetnie.
 W relacjach z ludźmi może być tak samo.
Ktoś mówi, że oceniam. Ja wiem, że nie oceniam w tej chwili.
 Mogę też ja ocenić, że ktoś mówi  źle lub ocenić że ja źle się zachowuję. I co z tego.
Dalej przyjmuję to.
Albo mogę mieć swoje zdanie na temat oceniania i preferować nawet ocenianie, wiedzieć że  taka jestem, że oceniam  i lubić gdy ktoś mnie ocenia. Lub wiedzieć że nie oceniam ale lubić gdy ktoś mnie ocenia. Lub w ogóle nie zwracać uwagi na to co się dzieje.
Przyjmuję rzeczywistość taką j aka jest, czyli ktoś stwierdził że oceniam…nawet jeśli nie ma to miejsca w tym momencie. Ja mam inne zdanie, więc je wyrażam i tyle… przyjmuję rzeczywistość taką jaka jest.

 flower
Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1171


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #8 : 2010.03.21, 20:13:41 »

Rzeczywistość jest Boska, jasne i sztuką jest widzieć ją w każdym przejawianiu życia w sobie i innych. Pamiętam, jak oceniałam siebie negatywnie i zapewne projektowałam to na innych, a z drugiej strony słyszałam, jesteś wspaniałą, twórczą istotą, pełną inspiracji.... Inna osoba dostrzegała we mnie , to co piękne. Kiedy sama to załapałam i myślę o sobie dobrze, dostrzegam to w innych. Odeszło ocenianie, ale jest przyjmowanie, tego co jest najlepsze w drugim człowieku. Jeśli są negatywne zachowania to je dostrzegam i rozróżniam, co dla mnie dobre, a co nie. Mam świadomość, że ktoś tak ma i to jego, ale to nie znaczy, że jest lepszy, czy gorszy. On tak ma, a ja mogę chcieć z nim być lub nie. Po co mi oceniać, dyskutować, czy kogoś zmienię?

i pięknie piszesz

Cytuj
Bo jak przyjmować rzeczy i rzeczywistość taką jaka jest.
Np. dzisiaj pada deszcz, no tak, jest mokro, może nawet będzie za dużo wilgoci. Pada 3 dzień.  Ja jestem jednak wesoła, zakładam kalosze i bawię się świetnie.
 W relacjach z ludźmi może być tak samo.

Ja się bawię dalej swoim życiem, czy komuś się to podoba, czy nie, czy mnie ocenia tak, czy inaczej.

Ocenianie kojarzy się często z rożnymi sprawami i w zależności od intencji osoby może to być osąd dla kogoś, albo stwierdzenie jakiegoś faktu, też pochwalenie.

Jeśli zachowujemy się w zgodzie z sobą, z tym co czujemy w sercu, to ta wypowiadana miłość nigdy nie zostanie odczuwana, jako coś nieprzyjemnego.

Ja wczoraj poczułam takie piękne oczyszczenie po naszej rozmowie i Twoje obrazeczki wprowadziły mnie w świat lekkiej energii. Ale jak widzę umysł rano Cię znów dopadł, aby analizować, mam jednak nadzieję, ze proces pomyślnie zakończony. Stan ducha pogodny i bardziej wolny od rozmyślań flower
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #9 : 2010.03.21, 21:20:14 »

No tak, Aniu...coś widać jeszcze miało się jeszcze uspokoić.

pozostaje wyłącznie fakt, stwierdzenia które posłano a ja jestem sobą.

 sun

Zapisane
SasAnka
SasAnka:)
Administrator
Wielki Mędrzec
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1171


SasAnka:)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #10 : 2010.03.21, 22:24:29 »

 heart flower sun i najlepsze co być może- bycie sobą! Buziaczek na dobrą i spokojną noc heart
Zapisane

Z Miłością SasAnka:)
Prasanthinanda
Administrator
Manareikowiec exp.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 279


Kocham więc jestem :)


Zobacz profil WWW
« Odpowiedz #11 : 2010.03.22, 22:18:27 »

Kochana Aguś

Wszystko jest sprawą poziomu świadomości: poziom umysłu, uczuć lub boskości. Jeżeli Twoja świadomość jest na poziomie boskości to nie ma ocen, tu panuje nieograniczona życzliwość i miłość, doznanie prawdy, że wszyscy jesteśmy boscy. Wtedy nie blokujemy uczuć, są one zawsze pozytywne lub nie wchodzimy w relacje by nie stwarzać negatywnych, a umysł staje się narzędziem bez własnych przywiązań i preferencji pomimo konieczności dokonywania wyborów:
1) umysł
2) uczucia
3) boskość
Jak się jest na poziomie boskości, pozostałe dwa stają się narzędziami bez własnej woli trzymania się tego co robią. To rola narzędzia a nie pana. Czyli kiedy w jednym momencie umysł ma coś ocenić, to nie przesłania to Twojej życzliwości boskiego serca. Nawet wtedy, kiedy musisz chronić swe uczucia i np się od kogoś trzymać z daleka, to nie znaczy, że nie znasz jego boskości, co powoduje że np. nie będzie żadnych innych szkodliwych działań, jak tępienie kogoś, poniżanie, obgadywanie. To jest ocena tylko do określonego zadania i nie dalej. Taka ocena (bez przywiązań do niej) pomoże żyć Tobie i innym, czy wykonywać pracę. Tak wiec to tylko kwestia poziomu świadomości. Utrzymuj życzliwość a wszystkie oceny same się zminimalizują do właściwej swej roli.

Gdzie jesteś Ty? Jak na poziomie (3), w boskim sercu, to Ty nigdy nie oceniasz pomimo, że umysł i uczucia realizują swoje zadania oceniania jak marionetki, robią to zawsze zawsze we właściwy sposób - tzn. bez przekraczania swych kompetencji i przywiązywania się do tego co robią, słowem pracuję dla Ciebie a nie dla siebie.
 heart flower sun

« Ostatnia zmiana: 2010.03.22, 22:21:46 wysłane przez Prasanthinanda » Zapisane

[Miłość królewską drogą do Boga]
[Mowa z serca do serca czyni Niebo na Ziemi]
Pozdrawiam serdecznie,
Swami T.P. Prasanthinanda.
Aga
Manareikowiec
*
Offline Offline

Wiadomości: 82


Zobacz profil
« Odpowiedz #12 : 2010.03.28, 13:35:13 »

 sun

 Gdy nasza świadomość jest na poziomie miłości bez niej nie potrafi żyć, bo tą milością jest a wszystko jest boskie.
Człowiek odczuwa to bardzo wyraźnie, gdy doświadcza zaburzeń w przepływie energii emocji, myśli uczuć...tak,  gdy otwierają się przed nim blokady, stłumienia, gdy świadomość koncentruje się na myślach, emocjach by rozwiązać "problem" to co jest do rozwiązania i chwilowo zaplączemy się w programy w nas funkcjonujące, które jeszcze nie zostały całkowicie przerobione, zrozumiane, gdzie  tak naprawdę nie ma nic do przerabiania... Jak piszesz są one tylko naszymi narzędziami, które możemy używać świadomie, nieświadomie lub  bawić się w takie przerabianie naszych programów całe życie, spędzając na poszukiwaniu oświecenia Uśmiech
Chcemy się oświecić? oczyścić z programów, które uważamy czasami za nieboskie...
Tak, Mirku, dokładnie, wystarczy być i żyć, utrzymywać miłość- dziękuję za Wsparacie Twoim postem.
Przepływ miłości może być rÓżny, różne zrozumienie też za tym idzie i jasne widzenie.
To co jest jedyną rzeczą dla której się przejawiam i żyję to miłość, gdyż tą miłością jestem niczym innym.
Kiedykolwiek zadaję sobie to pytanie, w wyciszeniu , czuję i przychodzą jedynie obrazy, które są nasycone miłością. To jedyna prawdziwa rzecz dla której jestem, która wszystkie działania nasyca prawdziwie, wypełnia, działa jak paliwo  w tym można jedynie żyć...
b o jest ona życiem. Wiem o tym.
 Miłość po prostu  jest życiem. Cała natura jest z miłości...
Jeśli chodzi o Oceny....? raczej koncentruję się na nich rzadko a nigdy, by je szczególnie podkreślać, by stały się dominującym przekazem. W życiu, częściej coś określam mówiąc: tak właśnie jest...
Możemy powiedzieć też, że jest tak, jak sobie wykreujesz życie, wyreżyserujesz- ale to tylko zabawa, która przybiera bardzo różny przebieg chociaż wydaje nam się, że sami kreujemy, jednak sami to tutaj nie jesteśmy i kreujemy wszyscy wymieniając się tą kreacją.  Niech  pozostanie też boską zabawą Uśmiech
 Wszyscy podlegamy tym samym prawom natury ukształtowanym przez miłość, z miłości i działają w okreŚlony sposób- prawa boskie i to pozostanie faktem. Chociaż człowiek może wpływać swoim umysłem i na nie.

 heart flower sun
Zapisane
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

dl-stats
TinyPortal v1.0 beta 4 © Bloc